Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyka. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2015

Tajemnicza Wyspa

Autor: Juliusz Verne
Rok wydania: Warszawa 1968
Gatunek: przygoda, fantasy
Liczba stron: 694
Źródło/Wydawnictwo: Nasza Księgarnia








Juliusz Verne to obowiązkowy autor dla fanów literatury fantastyczno-naukowej. Wielu pisarzy wzorowało się na jego książkach. Czym charakteryzuje się jego twórczość? Dla tych którzy nie mieli styczności z tym niezwykłym autorem powiem, że utwory Verne posiadają wszystkie cechy doskonałej przygody. Znajdziemy w niech szybką akcję, niezwykłe postacie o skomplikowanych charakterach, tajemnicze miejsca, straszliwe potwory, skarby, jednym zdaniem pisząc są to przygodówki wartę poświęcenia czasu. Co ciekawe nie są to książki, które odkłada się na półki na długo. Po jakimś czasie do nich wracamy.

Trafił do mnie dwutomowy Verna, grubo ponad 600 stron. Książka nosi tytuł „Tajemnicza Wyspa”. Część z nas kojarzy tytuł chociażby z ekranizacji kinowych. Książki, które otrzymałem mają ponad pół wieku, gdzieś w swoich zbiorach mam już TW, ale lubię starocie. W ta pozycja jest zdobiona czarno-białymi szkicami, podobne rysunki towarzyszyły mnie w dzieciństwie. Kiedyś nie liczyły się ilustrację, a treść.



Rok 1865, trwa wojna secesyjna. Pięciu jeńców, w bardzo dramatycznych okolicznościach, ucieka balonem z opanowanego przez południowców Richmond. Poważnie uszkodzony balon, miotany huraganem dociera do wybrzeża nieznanej wyspy... Jak potoczą się losy rozbitków? Czy przetrwają w tych mało sprzyjających okolicznościach? Jak zorganizują sobie życie?

Uważam że, "Tajemnicza wyspa" jest zdecydowanie najlepszą książką, jaką napisał Jules Verne. Opowiada ona o losach pięciu Amerykanów, którzy trafiają na bezludną wyspę na Pacyfiku. Zdani tylko na siebie, prowadzą pełne niebezpieczeństw życie. Jednak w pewnym momencie zauważają, że zaczynają się dziać wokół nich bardzo nietypowe rzeczy...



Powieść polecam z czystym sercem. Od tej książki zaczęła się moja przygoda z twórczością Verne'a. Dzięki niej przeczytałem już chyba wszystkie inne jego powieści. Kto przeczyta "Tajemniczą wyspę", na pewno nie pożałuje. Barwne postacie bohaterów pozostaną na długo w jego pamięci, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Przeczytajcie koniecznie tę niezwykłą i pełną przygód książkę, w której ostatni raz pojawia się postać tajemniczego Kapitana Nemo i rozwiązana zostaje jego zagadka.

Juliusz Gabriel Verne, fr. Jules Gabriel Verne (ur. 8 lutego 1828 w Nantes, zm. 24 marca 1905 w Amiens) – francuski pisarz, dramaturg i działacz społeczny. Powszechnie uważany za jednego z protoplastów fantastyki naukowej, autor kilkudziesięciu powieści, kawaler Legii Honorowej (1870). Pisał powieści podróżnicze i fantastyczno-naukowe oraz historyczne, geograficzne, kryminalne, a także sztuki teatralne i wiersze.

środa, 15 października 2014

Dzień, w którym umarłam

Tytuł: Dzień, w którym umarłam

Autor: Belen Martinez Sanchez
Rok wydania: Warszawa 2014
Gatunek: fantasy
Liczba stron: 380
Źródło/Wydawnictwo: Harlequin













Główna bohaterka, Diletta Mair różni się od swych nastoletnich rówieśników. Prześladuje ją klątwa, moc, siła, która umożliwia jej widzenie rzeczy, których normalni ludzie nie są w stanie dostrzec. Dziewczyna widzi umarłych.

Świat wymyślony przez Sanchez, autorkę powieści Dzień, w którym umarłam jest dość niezwykły. Mair, ginie w wypadku i trafia do piekła, gdzie odradza się jako demon. Straszna wizja - tragiczna śmierć nastolatki, prześladujące ją demony i wreszcie koniec młodego życia, a na koniec piekło. To jeszcze nie koniec, pisarka powołała do życia jeszcze jedne istoty. Stworzenia okrutne, nie znające litości, potwory, które mają czelność walczyć z demonami. Nie uwierzycie, ale Belen Martinez tak właśnie postrzega anioły, a przynajmniej tak je opisuje w swej książce.

Powieść nie jest może arcydziełem literackim, ale jak na warsztat tak młodej autorki, to przyznam, że treści są całkiem nie złe. Miejscami bawiły, szczególnie teksty bohaterki. Sam pomysł na fabułę nie wnosi wiele świeżości, ale książkę czyta się dobrze. To co mnie się nie podobało, to brak podziału na dobro i zło. Autorka gubi się w stworzonym przez siebie świecie. Wykreowane demony wydają się jakby miewały dusze, a ich anielscy przeciwnicy to diabły wcielone.


Mimo wszystko, uważam że autorka ma potencjał i na pewno sięgnę po jej następną książkę. Lektura skierowana jest dla młodzieży, zgodzę się, ale pod warunkiem, że będzie to starsza młodzież, ze względu na demonologiczne treści zawarte w powieści. Na szczęście Belen Martinez zawarła wątek miłosny, daje to poczucie pewnej równowagi w tym fantastycznym świecie. Chociaż książka troszkę odbiega od tego co sobie wyobraziłem po przeczytaniu prologu i po oględzinach dość dziwnej okładki, to i tak polecam fanom wojen światów, którzy znajdą w niej niezwykłą historię, wymyśloną przez młodą hiszpańską autorkę. 


Książkę przeczytałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa
  Harlequin, za co serdecznie dziękuję!

sobota, 2 sierpnia 2014

Książę mgły

Autor: Carlos Ruiz Zafon
Rok wydania: Warszawa 2010
Gatunek:  fantasy, przygodowa
Liczba stron: 198
Źródło/Wydawnictwo: MUZA SA












Carlos Ruiz Zafon to znakomity twórca książek dla młodzieży. W jego zbiorze znajdują się takie pozycję jak: Cień Wiatru, Gra Anioła, Więzień nieba, Marina oraz trylogia mgły którą zaczyna Książę. Fabuła tej ostatniej, którą chciałem przedstawić książce, rozpoczyna się bardzo niewinnie.

Głównym bohaterem jest chłopiec o imieniu Max. Po przeprowadzce z rodzicami i siostrami Alicją i Iriną do małej rybackiej wioski nad Atlantykiem jest załamany, myśli, że nic gorszego nie mogło mu się przytrafić. Jednak trwa wojna. Ojciec nie kryje, że dom w którym mieli zamieszkać nie był zbyt szczęśliwy. Poprzednie małżeństwo tam mieszkające straciło syna Jacoba, który utonął w morzu. Od początku Max dziwnie się w nim czuje. W nocy zauważa wśród mgły posągi w ogrodzie za domem. Nie podoba mu się także kot, którego przygarnęła jego siostra zaraz po przyjeździe. Podejrzane stworzenie obserwuje domowników i wkrótce zaczynają się dziwne rzeczy. Do tego wszystkiego dochodzi znajomość Maxa z Rolandem, wnukiem latarnika, który także skrywa jakąś mroczną tajemnicę sprzed lat. Nurkując chłopcy odnajdują znak łączący wrak Orfeusz z posągami w ogrodzie...

Moje wrażenie po przeczytaniu książki, cóż, mile mnie zaskoczyła. Pozycja lekka, trzymająca w napięciu. Znakomicie oddaje klimat tamtych czasów, nawiązując do czasów wojny, autor buduję świat, w którym dzieją się zaskakujące, niespotykane rzeczy. Uwielbiam książki, w których wątek kręci się wokół tajemnicy, a ta lektura jest przesiąknięta sekretami. Sami bohaterowie wydali mnie się bardzo sympatyczni. Miasteczko opisane w taki sposób, że wydawać się może, że kiedyś tam byłem, wspaniałe opisy.


Krótko mówiąc gorąco zachęcam, fascynująca przygoda. Myślę, że zainteresuję nie tylko młodzież, do której jest kierowana. Książka to wspaniała towarzyszka w podróży, zachęcam do czytania.









niedziela, 13 lipca 2014

Ariel wnuk Alhara

Autor: Małgorzata Nawrocka
Rok wydania: Kraków 2014
Gatunek:  fantasy, antymagiczna, przygodowa
Liczba stron: 565
Źródło/Wydawnictwo: Edycja Świętego Pawła













Wspaniale - pomyślałem, gdy pocztą przyszła przesyłka, książka Małgorzaty Nawrockiej kończąca znakomitą trylogię rodu Anharydów. Lektura jest najgrubsza z całej trójki, co niezwykle mnie ucieszyło, zresztą jak sądzę ucieszy to także każdego fana trylogii. Poprawił się warsztat autorki, chociaż i tak stał na wysokim poziomie. Portret postaci budzi wyobraźnię, skłania do wielu refleksji związanych z wiarą i filozofią, ale również z polityką, także współczesną.

Szczęśliwe królestwo, którego pan szuka chwały Króla królów, a nie własnej

Książka przemyślana, nie pisana na szybcika, widać że autorka sporo czasu poświęciła na budowanie fabuły, postaci i świata. Do tego ostatniego nareszcie pojawiła się mapa przedstawiająca Królestwo Anharydów, a także drzewo genealogiczne rodu. Z dodatków mamy także dostęp do przysłów i powiedzeń, wiele z nich należy do moich ulubionych cytatów.

Magia jest namiastką i karykaturą cudu

Podsumowując jest to najlepsza książka autorki, akcja trzyma w napięciu i daje wrażenie skrywanej tajemnicy, to w powieściach typu fantasy należy do ulubionego zabiegu wielbicieli gatunku. Oczywiście tak jak poprzednie części i ta jest książką antymagiczną, nie doszukujmy się zatem stworzeń rodem z tolkienowskich historii, a jedynie klasycznej walki dobra ze złem, a także głębokiego morału płynącego z tej opowieści.

Samotność służy mędrcom w tym samym stopniu, w jakim szkodzi głupcom

Fantastyczne opisy otaczającego świata, pomysł na napisanie książki dla dzieci, w której to dobro góruje nad złem, a nie jak to ostatnio modne propagowanie zła i czarnej magii, jako głównego wątku bardzo mnie się podoba. Pisarka nawiązuje do klasyki baśni, gdzie demony nie mają sumienia i są złe, a pokonać je może tylko rycerz o czystym sercu. Zapraszam do czytania, lepszej, współcześnie napisanej lektury typu fantasy nie znajdziecie na rynku. Polecam zwłaszcza dzieciom i młodzieży.

Wszystkie cytaty pochodzą z trylogii





sobota, 17 maja 2014

Alhar syn Anhara

Autor: Małgorzata Nawrocka
Rok wydania: Częstochowa 2008
Gatunek: przygodowa, antymagiczna, fantasy
Liczba stron: 278
Źródło/Wydawnictwo: Edycja Świętego Pawła








 
To moje drugie spotkanie z twórczością pani Małgorzaty, nie licząc wierszyków, scenariuszy i opowiadań dla dzieci. Pierwsza powieść, Anhar była niesamowitą przygodą, którą skończyłem w zaledwie trzy dni. Druga część jest napisana równie wspaniałym językiem. Warsztat autorki i tym razem wzbogacił całą publikację. Przepiękne opisy przyrody i interesująca fabuła sprawiają, że książkę czyta się szybko i bardzo miło.

Opowieść zabiera nas do dobrze znanego świata z pierwszej części, ale kraina zmienia się pod wpływem rządów nowego króla – Anhara i jego żony Teresy. Wprowadzają oni zakaz wiary w Gedesa (złego bożka, demona) oraz uprawianie czarnej magii. Niestety jedno z dzieci staje się zbyt ciekawskie i pod nosem rodziców zaczyna studiować zakazane księgi, których nie udało się zniszczyć królowi. Zajęty sprawami królestwa Anhar, mimo że podejrzewa młodego księcia o złamanie zakazu, nie reaguje. Książę Alhar wpada w sidła Gedesa, czy uda się go uratować przed jego zgubnymi naukami i wiarą?

Powieść Nawrockiej zbudowana jest na przewidywalnej fabule, ale skierowana jest do młodszych czytelników i myślę, że młodzież nie będzie zawiedziona. Co do bohaterów, brakuje mi trochę dowcipu starego maga, może za szybko pisarka wykluczyła go z historii. Zastąpiła go Ardiwa, chociaż to już nie to samo. Brakuje także tej tajemniczości, jaką wzbudzał sekret związany z magami i Gedesem, ale to w końcu książka antymagiczna, a rolą takiego utworu jest ukazanie prawdy, uświadomienie młodych umysłów, że magia to fikcja literacka, a problemy powinno się rozwiązywać w racjonalny sposób, bez ingerencji obcych sił.

Książka jest tak dobra, jakby ją napisał sam diabeł...”1

Głównym celem serii jest kontratak na Poterze, pisałem o tym przy okazji Anhara.2 Nie wiem, jednak w jakim stopniu plan autorki się powiódł, obserwując, jak często Harry jest wypożyczany w bibliotekach szkolnych, myślę że istnieje zapotrzebowanie na ten gatunek literacki (książki antymagiczne). Szkoda , że Anhar i Edycja, rzadko pojawia się w szkolnych regałach, bo nie stanowi żadnej konkurencji dla książek pani Rowling.

Książkę oceniam na bardzo dobrą, chociaż miejscami mnie troszkę nudziła, w porównaniu z pierwszą częścią wypada troszkę gorzej, ale warsztat i tematyka nie zawodzi. Zapraszam do poznania tej genialnej powieści. 

 
1Małgorzata Nawrocka o Harrym Poterze, podczas jednego z wykładów: https://www.youtube.com/watch?v=c3W7uYA4zZ0
2http://veritasliber.blogspot.com/2014/03/anhar-powiesc-antymagiczna.html

środa, 19 marca 2014

Wilkołak krwiożercza bestia

Autor: Steve Feasey
Rok wydania: Warszawa 2011
Gatunek: przygoda, fantasy
Liczba stron: 273

Źródło/Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

















Wilkołaka kojarzymy zazwyczaj z horrorów, przeważnie jest to bestia kierująca się podstawowymi instynktami, w których do najważniejszych należy polowanie i zdobywanie pokarmu, najczęściej są to ludzie znajdujący się w jego otoczeniu.

Ostatnio modne stało się, zarówno w literaturze jak i w filmie ukazywanie ludzkich emocji u demonicznych postaci, autorzy podobnych historii odchodzą od klasycznego wizerunku postaci i tworzą zupełnie nowy obraz, łagodnego i przytulnego demona.

Podobnie jest z serią Wilkołak, powieści spod pióra Steve Feaseya. Główny bohater Trey, to na pozór zwykły nastolatek ale skrywa gdzieś tam w środku potwora, kudłatą bestie z piekła rodem. Książka skierowana jest dla młodzieży, więc bohater jest nastolatkiem. Chłopak przeżywa pierwszą miłość, jego wybranką jest Alexa, oboje sporo przeszli i oboje skrywają mroczną przeszłość. Trey musi opuścić ukochaną, postawił sobie za cel odnalezienie i przyłączenie się do wilczego stada, myśli, że w ten sposób uda mu się ustalić, kim naprawdę jest. Jego obecność denerwuje pewnego wilkołaka, który chce go zabić.
 
Powieść pełna jest wróżek, wilkołaków, wampirów i innych tajemniczych stworów. Na uwagę zasługuję Nekrotrof, pasożytniczy demon, który mieszka w ciele ofiary i kontroluje jej umysł, a kiedy się ją znudzi to pozostawia ją martwą lub w stanie obłędu. Z tym potworem miała do czynienia Alexa.
 
Troszkę o budowie, książkę czyta się dobrze, w zasadzie jest to dobra towarzyszka podróży, prawie nie sposób zgubić wątku. Postaci ładnie nakreślone, każdy nowy bohater sprawia wrażenie jakby coś ukrywał, co jest zaletą tej książki, bo taki zabieg budzi ciekawość u czytelnika. To współczesna wizja, ukazująca ludzi – demony, dlatego książka to fantasy, a nie horror. Myślę, że młodzież śmiało może sięgnąć po tą pozycję, znajdą w niej romans, przygodę i sporo walki. Jak ocenią powieść? Nie jest zła ale zabrakło mi trochę dramaturgii, może to za sprawą tego, że jestem przyzwyczajony do klasyki, gdzie wilkołak gania za ofiarą, a nie za spódniczkami. Mimo to polecam, w szczególności młodzieży.

sobota, 11 stycznia 2014

Hobbit, czyli tam i z powrotem

Autor: J. R. R. Tolkien
Rok wydania: Kraków 2013
Gatunek: baśń, fantasy
Liczba stron: 314
Źródło/Wydawnictwo: Iskry
Źródło obrazka: wyszukiwarka google
















Ostatnio trwa wielki szał na punkcie Hobbita. Szaleństwo spowodowane jest ekranizacją tej moim zdaniem najlepszej powieści Tolkiena. Jest to piękne, dopracowane bardzo szczegółowo opowiadanie fantasy. Głównymi bohaterami są: hobbit o imieniu Bilbo, czarodziej Gandalf oraz gromada krasnoludów, jednak to nie koniec niesamowitych postaci, które poznamy w powieści. 

 

Zacznijmy jednak od tytułowego hobbita Bilba Bagginsa. Jak domator, dobrze urodzony i przywiązany do swej ojczyzny, daje się namówić na samobójczą podróż do nieznanych krain? Co go właściwie skłoniło do podjęcia takiej decyzji? Czy Gandalf, wędrowny czarodziej mógł być tak dobrym mówcą, dyplomatą, że udało mu się namówić Bilba, który w żaden sposób nie przypomina rasowego bohatera. Hobbity są małe, nie zbyt silne i raczej mądrością się grzeszą. Posiadają jednak cechy, które mogły się wydawać przydatne podczas podróży pod Samotną Górę. Jak się okazuje, Baggins przyciąga kłopoty jak magnes ale z równą mocą potrafi z nich wychodzić. Naiwny, nie znający życia hobbit zaczyna swoją przemianę w bohatera, myślę że w momencie, gdy udaje mu się przechytrzyć trolle, nie od razu jednak zaskarbia sobie zaufanie towarzyszy, z wyjątkiem Gandalfa, który wierzy w niego równie mocno jak w to, że uda się pokonać zło z kilkoma tylko wojownikami.



Czarodziej Gandalf jest jedną z najbardziej tajemniczych postaci w książce. Pojawia się znikąd i po latach werbuje garstkę krasnoludów oraz hobbita do walki ze straszliwą, ziejącą ogniem bestią z gór. Czy jest on wizjonerem, czy raczej szaleńcem tego nie wiem. Jest jednak bardzo przebiegły, zna sztukę magiczną chociaż wykorzystuje ją nie zbyt często i przeważnie w ostatniej chwili. Jego największym atutem jest jednak język, którym posługuje się równie sprawnie jak swoją magiczną laską. Mógłby rzucić zaklęcie i położyć ogniem cały szereg goblinów, czy orków ale po co jak można przywołać orły.



Thorin Dębowa Tarcza i jego armia krasnoludów, to chyba najbardziej kontrowersyjna sprawa w powieści. Gandalfowi udało się namówić na wędrówkę trzynastu komandosów, tak mi się wydaję bo czy namówił by na misję ludków kamikaze, nie znających się na sztuce wojennej. Pokonać trzeba przecież najstraszliwszą bestie w całej krainie – bestie która zrównała z ziemią całe legiony dzielnych krasnoludów. Sam nie wiem jak się do tego odnieść, już na samym początku widać, że to nie zbyt ogarnięta gromadka. W dodatku nie wszyscy są doświadczeni w walce.
Wbijają się do domu Bilba i robią największa domówkę w historii Shaier, a potem ruszają na pewną śmierć, wraz z domniemanym włamywaczem i zwariowanym czarodziejem. Mapa ma ich doprowadzić do skarbu, ale nie mają żadnego planu jak pokonać smoka, przejść całą drogę cało, a nie jest to proste, gdyż w czasie wędrówki napotkają na najgorsze możliwe plugastwo. Nie chodzi przecież o plan, nie chodzi o to aby dobrze się zaopatrzyć w żywność, lekarstwa, czy nawet porządną broń, ważne przecież aby pójść na żywioł po nocnej libacji i skopać kilka zielonych tyłków.



Moim ulubionym czarnym charakterem jest Gollum. Postać tak zagadkowa, że nawet autor nie wiele o niej wie. Pojawia się jednak w powieści i robi sporo zamieszania, jak się później okazuje jest posiadaczem potężnego artefaktu, a nawet broni, która zadecyduje o tym kto będzie władał w całym Tolkienowskim świecie. Gollum często mówi do siebie, rozdwojenie jaźni spowodowane jest długim osamotnieniem. Mówi do siebie skarbie i każdego gościa traktuje jak potencjalną przekąskę, a do tego uwielbia zagadki, o czym wkrótce miał się dowiedzieć Bilbo.



Opiszę jeszcze jedną postać, która bardzo mnie się spodobała w powieści, a mianowicie Smaug. Potężny i zły do granic możliwości smok, który uwielbiał złoto. Zniszczył więc świat krasnoludów, wypędził ich ze swej siedziby i przejął ich największy skarb. Jak potężny był Smaug, świadczy o tym to, że udało mu się pokonać cały klan krasnoludów z gór oraz to że nawet elfy nie chciały z nim walczyć. Znalazła się jednak grupka ochotników, którzy owładnięci chęcią zemsty oraz mniejszym stopniu (chyba) ogarnięci chęcią odzyskania bogactwa, ruszają na potwora. 

 

Przyznam, że czytałem nie raz Hobbita i za każdym razem baśń robiła na mnie ogromne wrażenie. Jest to najbardziej znana mnie klasyczna historia, o odwadze, przyjaźni oraz bohaterstwie. Wymyślone przez Tolkiena postaci, stanowią do dziś źródło, z którego korzystają twórcy książek, filmów i gier. Fantastyczna opowieść, którą powinien przeczytać każdy miłośnik tego gatunku literackiego.

moja ocena: 8/10

środa, 20 listopada 2013

Opowieści z Narnii

Autor: C. S. Lewis
Rok wydania: 2005
Gatunek: powieść przygodowa, baśń, fantasy
Liczba stron: 182
Źródło/Wydawnictwo: Media Rodzina
Źródło obrazka: fotografia własna














   Lew, czarownica i stara szafa – kilka słów, a człowiek już zaczyna sobie wyobrażać jak może wyglądać ta przygoda. Lewis stworzył wspaniałą baśń, z niesamowitymi, fantastycznymi postaciami. Dał życie bohaterom, z którymi tak łatwo się dziecku utożsamić ale zarazem stworzył książkę, dla dorosłych. Jak tego dokonał, w jaki sposób jego bajka stała się tak popularna?

   Odpowiedź jest prosta. Autor nie budował skomplikowanej fabuły, dał nam powieść, która jest dość przewidywalna. Mimo tego czytamy ją z zainteresowaniem ponieważ tego właśnie oczekujemy od książki dla dzieci. Nieśmiały, zakompleksiony chłopiec musi zmienić się w odważnego rycerza, dziewczynka powinna zostać królewną, a zło powinno być pokonane. Prosty przepis na książkę ale działa. Fabuła także nie jest zbyt skomplikowana. Dzieci znajdują portal, przenoszą się do innego świata i z pomocą przyjaciół ratują go przed zagładą, a na koniec zostają za to nagrodzeni.

- Proszę przestać, błagam pana! Co się stało? Czy źle się pan czuję? Kochany Tumnusie, niech mi pan wreszcie powie, czy stało się coś złego?”1

   Mój typ w książce, pewnie was trochę zaskoczę ale nie Piotr, ani pozostała dwójka starszych dzieci, a Łucja. Przesłodka dziewczynka, dobrotliwa i uczciwa. Moim zdaniem wzór cnót. Cieszę się, że książka znalazła się w kanonie lektur szkolnych, ponieważ jest niezwykłym źródłem wyobraźni, a prawdy które ze sobą niesie jakby się w dzisiejszych czasach nie co zacierały.

Zło zostanie naprawione,
Gdy w tę Aslan przyjdzie stronę;
A gdy głośno on zaryczy,
Znikną smutki i gorycze;
A gdy zębem wkoło błyśnie,
Zimę nagła śmierć uściśnie,
A gdy grzywą złotą wstrząśnie
Da początek wiecznej wiośnie.”2


   Podsumowując, baśń C. S. Lewisa, czy też powieść fantasy, jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych książek tego gatunku. Jest bardzo przyjemną i lekką lekturą. Można ją spokojnie stawiać obok książek takich autorów jak: Andersen, Tolkien, Perraulta, czy braci Grimm. Sięgnąłem po tą pozycję już któryś raz z rzędu, w sumie to straciłem rachubę ale wiem na pewno, że do niej jeszcze wrócę, tak jak i do innych powieści tego pisarza. Dzieci kochają bajki, tak jak i ja, dlatego polecam i zachęcam do ich czytania. 

moja ocena: 8/10
  
1C. S. Lewis, Opowieści z Narnii, Lew, czarownica i stara szafa, Poznań 2005, s. 23.
2Ibidem, s. 80.


sobota, 3 sierpnia 2013

Legenda

Autor: Nora Roberts
Rok wydania: 2013
Gatunek: powieść, fantasy
Liczba stron: 256
Wydawnictwo: G + J Gruner + Jahr Polska
Źródło obrazka: fotografia własna












   Z twórczością Nory Roberts zaznajomiłem się stosunkowo niedawno. Pisarka ma to coś, co przyciąga czytelnika. Jej twórczość nie ogranicza się do jednego gatunku. To daje autorce pewną przewagę nad innymi zdolnymi twórcami. Postanowiłem przeczytać książkę Pani Nory, z gatunku fantasy, tak sądzę. Legenda opowiada o trzech przystojnych wiedźmach. Z góry uprzedzam, że to kontynuacja, pierwszej książki z serii jeszcze nie czytałem.

   Troszkę o fabule. Opowiada ona o trzech siostrach, wiedźmach, czarownicach, po prostu kobietach. Los sprawił, że dziewczyny trafiły do Massachusetts. Uciekając przed przeszłością tworzą sobie czarodziejską wyspę - Wyspę Trzech Sióstr. Na swojej drodze życiowej natrafiają na partnerów, z którymi, z różnych przyczyn, nie mogą sobie poukładać życia. Pojawia się groźba starej klątwy. Bohaterki, Nell, Ripley i Mia muszą także stawić czoło naukowcowi od zjawisk paranormalnych dr. Booke. Ripley zakochuje się w doktorze. Musi uważać aby jej dar nie wyszedł na jaw ponieważ zagrożone wówczas będzie nie tylko jej życie ale również jej sióstr. 

 "Nie można sprze­ciwiać się przez­nacze­niu, nie da się złamać zaklęcia."

   Podsumowując, co właściwie serwuje nam tym razem Pani Robert? Na pierwsze danie opowieść o przyjaźni i miłości, w przepięknej scenerii. Drugie danie to magia. Bohaterki są dziedziczkami ogromnej mocy, z którą muszą obnosić się bardzo ostrożnie. Na deser stara historia z przed 300 lat. Obiadek dość strawny, chodź dla czytelniczek pierwsze danie wydaje się być mniej słone niż dla czytelników płci męskiej. Mimo wszystko książka nie jest zła. Daje radę, szczególnie teraz, gdy upały nie dają nam się skupić na niczym bardziej ambitnym. 
   
   Książkę kupiłem za grosze, w jednej z bydgoskich księgarni. Wtedy nie wiedziałem, że jest to część trylogii. Powieść miała być prezentem dla kogoś innego, przyznaje jednak, że jest to bardzo interesujące opowiadanie. Książka przypomina mi trochę film z 1998 roku, z Sandrą Bullock w roli głównej - Totalna Magia, bardzo podobna tematyka ale to tak na marginesie. Polecam książkę urlopowiczom, w te gorące dni będzie to miła alternatywa dla ciężkich lektur. 

moja ocena: 7/10

  

poniedziałek, 15 lipca 2013

Niekończąca się histroria

Autor: Michael Ende
Rok wydania: Kraków 2010
Gatunek: fantasy, powieść przygodowa
Liczba stron: 442
Wydawnictwo: Znak
Źródło obrazka: fotografia własna












   Pewnego dnia do antykwariatu Pana Karola Konrada Koreandera, wpada mały, troszkę grubawy chłopiec. Zdezorientowany młodzieniec, po chwili zorientował  się, że jest tu niemile widziany. Pan Karol, dość ekscentryczny sprzedawca nie jest miłośnikiem młodzieży. Daje chłopcu do zrozumienia, aby ten sobie poszedł. Gdy ten jednak nie wychodzi, sprzedawca postanawia dowiedzieć się czegoś więcej o młodym. Po, krótkim wywiadzie, okazuje się, że Bastian, bo tak ma na imię chłopiec, jest miłośnikiem książek oraz niezbyt lubianym przez rówieśników - gamoniem. Gdy sprzedawca na chwile wychodzi, chłopiec kradnie książkę z wężami na okładce i ucieka. Młodociany przestępca, znajduje miejsce do czytania i zagłębia się w treść lektury.

"...Kto nigdy, jawnie czy skrycie, nie wylewał gorzkich łez, bo wspaniała opowieść dobiegła końca i trzeba się rozstać z postaciami, z którymi przeżyło się razem tyle przygód, które kochało się i podziwiało, śledząc ich losy to z lękiem, to z nadzieją, i bez których towarzystwa życie wydawało się puste i pozbawione sensu -
kto czegoś takiego nie zna z własnego doświadczenia, cóż, ten prawdopodobnie nie zdoła pojąć, co teraz zrobił Bastian."
   
   Tak, w dużym skrócie,  zaczyna się Nie kończąca się historia. Książka zaczyna się jak kryminał ale jest to z całą pewnością fantasy i to najwyższych lotów. Powieść wciągnie nas w sam środek wspaniałej przygody. Spotkamy tu niesamowite i niespotykane postacie. Najbardziej spodobał mi się smok. Bohaterem historii jest jednak młody wojownik - Atreju, przy czym jest on takim jakby alter ego Bastiana, chłopca który czyta książkę. Jest dokładnie tym, kim chciałby być młodzieniec w rzeczywistości. 

   Świat który stworzył Michael Ende to Fantazja  i to słowo jest kluczem do zrozumienia istoty tego opowiadania. Aby ocalić Fantazję, Bastian musi uwolnić całą moc swej wyobraźni. Musi uwierzyć, że jest bohaterem, jeśli tego nie zrobi, nicość (rodzaj złej mocy) opanuje i zniszczy Fantazję.

   Innowacyjna powieść autorstwa Pana Ende, pisarza, aktora, a także scenarzysty jest moim zdaniem jedną z najpiękniejszych baśni, które miałem do tej pory okazje przeczytać. Mieszanka dobrego humoru, dobrej przygody i szczypty dramatu tworzy danie, które będzie smakowało każdemu miłośnikowi fantastyki. Nie sposób się oderwać od lektury.

    Niekończąca się historia ma jedną wadę szybko się kończy. Dziwie się, że takie powieści nie są częścią kanonu lektur szkolnych. Książka niesie przecież ze sobą głębokie prawdy i morały. Opowiada o przyjaźni i odwadze, o tym aby nigdy się nie poddawać. Niesamowita budowa, tekst w różnych kolorach, piękne ilustracje oraz świetny kunszt pisarza czynią tę pozycję obowiązkową lekturą dla fanów fantastyki i przygód.

moja ocena: 8,5/10
 
   

środa, 24 kwietnia 2013

Wehikuł Czasu




Autor: Herbert George Wells
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2002
Gatunek: science fiction, fantastyka
Liczba stron: 112 stron
Żródło: Zbiory własne
Źródło obrazka: www.google.pl/grafika 

   Od czasu do czasu mam ochotę przeczytać coś z gatunku fantastyki naukowej. 
"Wehikuł Czasu" Roberta Georga Wellsa jest wówczas jedną z tych książek do których chętnie wracam. Nie potrafię wyobrazić sobie fana gatunku, który by nie znał tego tytułu i tego autora. Czytelnicy którzy lubią przygodę i tajemnice również się nie zawiodą, książka chodź nie za gruba to i tak mieści w sobie treści, które wyprzedzają epokę. 

"Licho zrodzone ze ślepego strachu i gniewu z trudnością daje się okiełznać."
 
   Głównym bohaterem jest naukowiec, którego autor nazywa - podróżnikiem. Naukowiec wynalazł maszynę, którą może podróżować w czasie. Udowadniając niedowiarkom, że podróżowanie w czasie to nie fikcja, przenosi się do innej epoki. W swojej podróży spotyka nową cywilizację i dwie odmienne rasy  Elojów oraz Morloków. Tajemniczy Morlokowie mieszkają w podziemiach i wychodzą tylko po zmroku, Elojowie kreowani są raczej na leniwy lud, który żywi się owocami i nie czuję zapędu do pracy, przez Morloków traktowani są raczej jak bydło - hodowani na pokarm.

 "Nie można zmienić przeznaczenia."

   Jak na prawdziwego bohatera przystało nasz podróżnik ratuje damę w opresji. Dziewczyna ma na imię Weena i jest z Elojów. Szybko się zaprzyjaźniają, zwiedzają razem ten coraz bardziej zrozumiały przez naukowca świat. Romans przerywają im Morlokowie i pożar lasu. Podróżnik wkrótce natrafia na skradziony wcześniej przez małpo - podobne stwory wehikuł i wraca po krótkiej wizycie w przyszłości do domu, gdzie opowiada co zobaczył i na dowód tego zostawia dwa kwiaty, które otrzymał od swojej przyjaciółki. Wraca do wehikułu i przepada w czasie. Co się z nim stało? Tu niestety musi zadziałać nasza wyobraźnia.
   "Wehikuł Czasu" dla fana sci - fi jest tym co dla psychologa "Psychoanaliza" Zygmunta Freuda. Fundament - jedna z pierwszych książek tego gatunku. Opowieści o podróżach w czasie towarzyszą nam do dziś, marzenie o spotkaniu krewnych z przeszłości, czy odwiedzeniu nieistniejących cywilizacji będzie nam towarzyszyło zawsze i kto wie może kiedyś jakiś nieznany naukowiec stworzy maszynę, która spełni ten sen. Nie bójmy się marzyć.
   Kilka słów o budowie "Wehikułu Czasu". Sama książka wydaje się być napisana nieco archaicznie, czego dowodem jest towarzyszący nam przez cały czas narrator. Moim skromnym zdaniem jest to plusik tego utworu. Lektura ma jeden duży minus, za szybko się ją czyta i z żalem się kończy. Polecam każdemu kto lubi dobrą przygodę.

moja ocena: 7,5/10