Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zielona Sowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zielona Sowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 czerwca 2013

Ostatni Mohikanin


Autor: James Fenimore Cooper
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: Kraków 2005
Gatunek: powieść przygodowa, dramat
Liczba stron: 272
Źródło: biblioteka własna
Źródło obrazka:  fotografia własna

   James Fenimore Cooper uważany jest za prekursora powieści historycznych w Ameryce. Do najbardziej znanych książek powieściopisarza należą Szpieg, Opowieści Skórzanej Pończochy oraz tak zwany Pięciokąt przygód Sokolego Oko. Moim ulubionym jest jednak Ostatni Mohikanin i to o tej książce chciałbym napisać kilka słów.

   Autor zainspirowany, jak udało mi się dowiedzieć, przez własną żonę, a właściwie romanse w których jego ukochana się zaczytywała, a które nie za bardzo przypadły do gustu Cooperowi, stwierdził podobno - czytasz takie głupoty, sam napisał bym lepszą książkę. I tak powstał Ostatni Mohikanin, książka stworzona na potrzebę żony autora, ale również dla Amerykanów, którzy nie mogli się pochwalić z byt bogatą literaturą. Książkę opublikowano w 1826 roku ale w Polsce ukazała się dopiero cztery lata później. Powieść szybko zyskała rzeszę sympatyków i do dziś jest chętnie czytana przez fanów książek przygodowych.

"- Oto po pierwsze, możemy poprosić nasze panie, żeby szły piechotą, a puściwszy konie na wolę boską, zdać przewodnictwo Mohikanom. Cały obóz teraz uśpiony; a jeżeli się ktoś przebudzi, potrafią oni za pomocą tomahawków lub noży uśpić go na wieki, i choćby po trupach wejdziemy do twierdzy."

   Akcja powieści umiejscowiona jest w XVIII wieku w Ameryce Północnej, podczas wojny francusko -  angielskiej. Utwór opisuje prawdziwe wydarzenie, masakrę Fortu William - Henry w 1757 roku. Głównym bohaterem jest biały Indianin Sokole Oko. Bohater świetnie władał bronią palną, dlatego nazywany był Długą Strzelbą, głównie przez swych przyjaciół z plemienia Mohikanów. Los sprawił, że Sokole Oko wraz z majorem Heywardem ratują porwane przez wrogich Huronów córki arystokraty angielskiego Munro. Cała fabuła od tej pory dotyczy ochrony obu pięknych kobiet Alicji i Kory. Obie znalazły swoich adoratorów, obrońców, którzy gotowi byli pójść za swoimi wybrankami na pewną śmierć. Gdy robiło się gorąco i trzeba było sięgnąć po broń, na pomoc Sokolemu Oku przybywali Chingachgooki i jego syn Unkas, ostatni Indianie z dumnego plemienia Mohikanów. Razem stoczyli nie jeden bój, w imię honoru i miłości.

   Cooper nie należał do mistrzów literackich, nie był również specjalistom w dziedzinie historii, polityki, czy geografii. Dlatego ta książka nie jest typową powieścią historyczną, a raczej powinna być przedstawiana jako romansidło z wątkiem wojennym - taka trochę bajka. Nie zabrakło błędów historycznych. Autor mylił czas, miejsce, a także coś tak prostego, jak nazwy plemion. W powieści widzimy również jednostronność autora, faworyzował stronę angielską i sprzymierzeńców w tym konflikcie. Nie to jednak jest najważniejsze w tej książce. Ważne jest to, że napisał ją z wielką pasją dla kobiety, którą kochał i mimo iż język literacki, którym się posługiwał nie wszystkim przypada do gustu, to uważam, że takie właśnie przygody zaszczepiły w nas młodych ludziach, wówczas zaczytujących się w podobnej literaturze, najbardziej wartościowe cechy.

   Powieść przeczytałem jeszcze w szkole podstawowej. Byłem wówczas miłośnikiem powieści o przygodach Indian. Biblioteka mojego taty przepełniona była literaturą tego właśnie gatunku. Do dziś uwielbiam opowieści o życiu na dzikim zachodzie. Polecam czytelnikom szukającym wartkiej akcji, która do końca trzyma w napięciu i porusza aż do granic wytrzymałości. Jest to jedna z tych książek do których ciągle się wraca.



moja ocena: 7/10