niedziela, 13 października 2019

Wieś Sławsk Wielki. Rys historyczny parafii pw. św. Bartłomieja

Autor: Bartłomiej Grabowski
Rok wydania: Kruszwica 2019
Gatunek: historyczna
Liczba stron: 51
Źródło/Wydawnictwo: Ridero















W moim najnowszym opracowaniu czytelnik znajdzie informację o kościele, szkole, gromadzie sławskiej i ludziach zaangażowanych w działalność oświatową, kulturalną i społeczną. Nakreśliłem również historię Sławską i wsi należących do parafii św. Bartłomieja. Niewielka publikacja, licząca 51 stron, zdobiona jest czarno-białymi fotografiami. 

Książka opowiada historię Sławska Wielkiego, poczynając od najdawniejszych, średniowiecznych czasów, a kończąc na obecnych. Jak wskazuje tytuł są to szkice o parafii św. Bartłomieja, dlatego najwięcej treści poświęciłem tematowi świątyni i cmentarzowi.

Nie zabraknie także historii Szkoły Podstawowej im. Marii Patyk, a także biogramów Marii Patyk, nauczycielki i działaczki społecznej oraz Stanisława Waszaka statystyka, który dał początek historiografii sławskiej, oboje rodem ze Sławska.

Postarałem się także o rozdziały związane z Rożniatami, gdzie nie tak dawno obchodziliśmy 80. rocznicę oraz kilku wsi związanych z parafią (Kobylniki, Żerniki i Janowice). 

Książka trafi do bibliotek Państwowych, a także regionalnych w Kruszwicy, Radziejowie i Strzelnie. Nie długo będzie też dostępna w księgarni internetowej. Zapraszam i zachęcam do poznania tych mało znanych faktów historycznych.

czwartek, 20 czerwca 2019

Przewodnik po obiektach zabytkowych gminy Kruszwica


Autor: Bartłomiej Grabowski

Rok wydania: Kruszwica 2019
Gatunek: historyczna
Liczba stron: 235
Źródło/Wydawnictwo: Ridero















Praca niniejsza przedstawia historię wybranych obiektów zabytkowych w gminie Kruszwica, powiecie inowrocławskim. Miasto położone jest w zachodniej części Kujaw. Wskazany w tytule pracy obszar należy do stosunkowo słabo zbadanych pod względem budowli zabytkowych, szczególnie dotyczy to wsi, gdzie z czasem ślad po dawnych młynach parowych, cegielniach, dworach i itp., pozostał jedynie na mapach i w świadomości starszych mieszkańców gminy.

Niewiele zachowało się obiektów do dziś, zwłaszcza drewnianych pochodzących z XIX w. Kruche konstrukcje łatwo ulegały pożarowi i niszczyły się tak jak wiatrak w Chrośnie, młyn we wsi który stanowić może kolejny punkt do zwiedzania w naszej okolicy, jednak budowla wymaga renowacji.
Cała okolica zdobiona jest kapliczkami i krzyżami przydrożnymi, są ich dziesiątki. Spacerując po naszej gminie nie sposób przejść i nie zwrócić na nie uwagi. Niektóre są bardzo stare tj. kapliczka św. Jana w Piaskach (XIX w.).

Podróżując z Kruszwicy zachodnim brzegiem Gopła w kierunku południowym mijamy Łagiewniki, wieś założoną we wczesnym średniowieczu. W Polanowicach znajduje się masa zabytków, do najciekawszych należą kościół św. Klemensa i Marka i cmentarz z klasycystycznymi nagrobkami z początków XX w., a także dwór rodziny von Gierke. W Rechcie znajduje się piękny drewniany kościółek z 1753 r. Warto odwiedzić również Lachmirowice miejsce szczególnie bogate w zabytki archeologiczne z czasów rzymskich. W Mirosławicach znajduje się park z połowy XVIII w., a w Kościeszkach kościół św. Anny z 1766 r. W zasadzie każda wieś w okolicy Kruszwicy posiada długą historyczną metrykę, którą postarałem się w kilku słowach przedstawić czytelnikom. Publikacja zdobiona jest czarno-białymi fotografiami, zapraszam do lektury.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Wieś Polanowice. Szkice historyczne parafii pw. św. Marka Ewangelisty

Autor: Bartłomiej Grabowski
Rok wydania: Kruszwica 2019
Gatunek: historyczna
Liczba stron: 84
Źródło/Wydawnictwo: Ridero


















Przemierzając zakątki naszego kraju, podziwiając krajobrazy polskich miast i wsi, dostrzegamy zabytki architektury, skarby polskiej kultury, pomniki przyrody, wciąż żywe w polskiej tradycji wielowiekowe zwyczaje i obyczaje. Przetrwały one wieki, burze dziejowej historii i zawieruch wojen.

Nie da się przejść obok tych wspaniałości obojętnie, zwłaszcza fascynujących obiektów sakralnych i dawnych dworów szlacheckich, które wpisują się malowniczo w krajobraz wsi Kujawskiej. Upływające lata zacierają znaki historii, zaciągają kurtynę milczenia i ciszy wokół nazwisk, ludzi, którzy tworzyli niegdyś życie wsi w tym regionie. Czasami tylko przypadkowo znaleziony na strychu obraz czy pożółkła fotografia ze zniszczonego rodzinnego albumu, naprowadza nas na ślady życia i działalności osób wielce interesujących i nie mniej zasłużonych dla danego terenu.

Uważam, że książka ta pozwoli czytelnikom uzupełnić, wzbogacić i uporządkować wiadomości z dziejów parafii pw. św. Marka Ewangelisty w Polanowicach. Zawarte w tej publikacji treści pozwolą poznać warunki życia wsi i dworu. Kieruję tę książkę do rąk czytelników z nadzieją, że przedstawione w niej wydarzenia, ciekawostki historyczne i postacie, wzbogacą wiedzę o „Małej Ojczyźnie” jaką tworzą mieszkańcy parafii polanowickiej.

W tym opracowaniu zebrałem dostępne materiały, które w tym temacie się pojawiły. Zdaję sobie sprawę, że w szeregu informacjach mogą wystąpić pewne luki, mam nadzieje, że publikacja skłoni czytelników do ich uzupełnienia. Liczę również, że odezwą się osoby, które zechcą się podzielić swoimi wrażeniami, historiami o wsi i ludziach, którzy w Polanowicach i okolicy mieszkali i działali, przybliżając w ten sposób jeszcze bardziej historię tej wspaniałej parafii. 

Wieś znajduje się na szlaku piastowskim, wśród urodzajnych pól, na obrzeżach Nadgoplańskiego Parku Tysiąclecia. Znaczne oddalenie od uciążliwych ośrodków produkcyjnych, na przelotowej trasie Kruszwica — Strzelno. Sołectwo Polanowice położone jest na Kujawach, historycznym regionie Polski. Rozciąga się w kierunku zachodnim od jeziora Gopła. Zapraszam wszystkich do lektury, warto poznać ten historyczny zakątek.

Bartłomiej Grabowski




niedziela, 7 kwietnia 2019

Wypędzenie Gerty Schnirch


Autor: Kateřina Tučkova
Przekład: Julia Różewicz
Rok wydania: Wrocław 2019
Gatunek: powieść historyczna

Liczba stron: 443
Źródło/Wydawnictwo: Afera



Książka pod tytułem „Wypędzenie Gerty Schnirch”, której autorem jest Kateřina Tučková zrobiła na mnie spore wrażenie. Jest to powieść z bardzo szczegółowo nakreśloną fabułą historyczną, osadzoną w czasie II Wojny Światowej w Brnie, w mieście przemysłowym byłej Republiki Czecho-słowackiej.

W marcu 1939 roku Niemcy wkraczają na terytorium Bohemii i Moraw, kraju Korony Świętego Wacława i przekształcają go w Protektorat Czech i Moraw (16 marca 1939 na mocy układu monachijskiego). Po okupacji Niemieckiej władzę przejmują komuniści, w tych właśnie czasach przyszło żyć rodzinie Gerty Schnirch, która wraz małą córką zostaje wypędzona z rodzinnego miasta w nocy 31 maja 1945 roku, z rozkazu władz Związku Radzieckiego, za kolaboracje z III Rzeszą.

Brno w okresie II Wojny Światowej miało ogromne znaczenie strategiczne. Posiadało lotnisko, które było razem z miastem dwukrotnie bombardowane 25 sierpnia 1944 i 20 listopada 1944 roku. Bombardowania przyniosły wielkie zniszczenia i śmierć masy mieszkańców. Brno zostało wyzwolone 26 kwietnia 1945 roku. Armia Czerwona wprowadziła swoje rządy i nowe zasady. Nastąpiły masowe deportacje mieszkających: Niemców i kolaborantów czeskich, połączone z konfiskatą ich majątku. W maju 1945 czeskie władze rozkazały tysiącom miejscowych Niemców opuszczenie mieszkań w ciągu jednej nocy bez prawa zabrania niczego ze sobą, a następnie pognano ich w kierunku granicy austriackiej. W trakcie marszu zginęło kilka tysięcy mieszkańców miasta. Pochód, naznaczony był aktami przemocy i gwałtu wobec deportowanych. W historii zapisał się jako: „Marsz śmierci”. Z obozu tymczasowego, gdzie szerzyła się epidemia czerwonki i tyfusu, Gerta została skierowana do robót na morawskiej wsi; udało jej się ocalić życie swoje i córki. Bohaterka wróciła do Brna w 1950 roku. Na miejscu musiała się odnaleźć w nowej komunistycznej rzeczywistości powojennej, z przyszytą etykietą niemieckiej kolaborantki.

Kateřine Tučkovą, w Polsce znamy z powieści "Bogiń z Žítkovej". Pisarka urodziła się 31 października 1980 roku w Brnie, wydaje się więc oczywiste zainteresowanie dziejami miejscowości, tym bardziej, że z zawodu jest historykiem sztuki, ukończyła Uniwersytet im. Masaryka w Brnie, a w 2014 roku obroniła doktorat w Instytucie Historii Sztuki Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Karola w Pradze. Obecnie pisarka pracuje jako kuratorka galerii prywatnych i publicznych. W 2008 roku wydała beletryzowany życiorys malarza Kamila Lhotáka; W 2012 roku ukazały się zbiory: Brněnský pochód smrti (Brneński pochód śmierci), Větrné mlýny; W 2014 roku: Fabrika – příběh textilních baronů z moravského Manchesteru (Fabryka – historia baronów włókienniczych z morawskiego Manchesteru) – nowela towarzysząca projektowi wystawy „Brno – moravský Manchester” („Brno – morawski Manchester”) w Galerii Morawskiej w Brnie. Warsztat pisarski Kateřiny niedługo zaskoczy nas kolejnym dziełem.

Za książkę o Gercie Schnirch otrzymała najważniejszą czeską nagrodę literacką – Magnesia Litera 2010 w kategorii Nagroda Czytelników. Autorka z pewnością poświęciła wiele pracy przy tworzeniu wątku historycznego. Odnalazłem wiele podobnych motywów, które znam z opowiadań mieszkańców Kujaw, a które dotyczą wypędzenia Niemców z miasta i osadzenia w obozach tymczasowych, a także ich dalszych tragicznych losów. Wojna nie oszczędziła nikogo, dobrze jest poznać relacje drugiej strony konfliktu. W „Wypędzeniu Gerty Schnirch” dowiemy się do jakich okrucieństw posuwali się Niemcy i Rosjanie, a także jak traktowali sami mieszkańcy Brna swoich braci. Spora praca źródłowa czekała autorkę również przy nazwach ulic i miejscach, a także tłumaczeniu. Podziwiam autorkę za pracę nad tym aspektem pracy publicystycznej, jako regionalista wiem ile czasu zajmuje szukanie w archiwach, rozmowa z ludźmi, aby odtworzyć dokumenty i historię wojenną.

Jeszcze słowo o książce, pierwsze co rzuca się w oczy to wspaniała okładka projektu Katarzyny Gołąb. Widzimy twarz jakby z ruin starej, zniszczonej kamienicy. Do głowy przychodzi myśl, że będzie to książka, która opowiada o trudnych losach kobiety i daje sporo do myślenia i w rzeczywistości tak jest. Gorąco zachęcam do przeczytania książki, warto poznać historię Gerty Schnirch.

Za książkę dziękuje Wydawnictwu Afera




środa, 19 grudnia 2018

Przewodnik po miejscach pamięci gminy Kruszwica


Autor: Bartłomiej Grabowski
Rok wydania: Kruszwica 2018
Gatunek: historyczna
Liczba stron: 43
Źródło/Wydawnictwo: Ridero



Do rąk czytelników oddaje najnowszy „Przewodnik” - opracowany na podstawie materiałów zebranych przez Nadgoplańskie Towarzystwo Historyczne od początku istnienia organizacji.

Wydarzenia lat 1919-45, są szczególnie ważne dla mieszkańców Kujaw. Lata określane mianem II wojny światowej, szczególnie tragicznie zapisały się w dziejach. Wojna ta była bowiem wyjątkowo perfidnie wymierzona w życie człowieka, jego godność i prawo do wolności, w politycznie suwerenne istnienie państw i narodów – jej cel sprowadzał się do biologicznego wyniszczenia podbitych narodów, a w tym także nas, Polaków. W omawianym czasie pogwałcone zostały wszystkie, obowiązujące na przestrzeni dziejów, zwyczaje i prawa wojny.

O zbrodniach ludobójstwa, których dowody pozostały na naszej ziemi – nie wolno nam zapomnieć! Pamięć o tragicznym losie, męczeństwie i śmierci milionów ludzi powinna się stać dla nas przesłanką głębokiego humanizmu, stanowić nie tylko ostrzeżenie, ale również nieść nadzieję, że narody świata – doświadczone okrucieństwem wojny i zbrodni, których dokonał faszyzm – potrafią zbudować spokojną i szczęśliwą przyszłość.

Celem tego opracowania jest zaszczepienie w sercach i umysłach – szczególnie młodych ludzi – szacunku dla bohaterów przeszłości naszego narodu, dla żołnierzy Września, bojowników Ruchu Oporu i partyzantów, powstańców i więźniów politycznych, męczonych w obozach, dla żołnierzy polskich walczących na wszystkich frontach II wojny światowej.

Pamiątki i tablice pamiątkowe Powstania Grudniowego 1918 roku i późniejszych wydarzeń do roku 1945, są niezwykłą częścią naszej historii, tradycji i krajobrazu ziemi kujawskiej. Licznie rozsiane po miastach i wsiach, miasteczkach i osadach, budynkach i placach, po polach i cienistych cmentarzach, zostały jakby malowniczo wtopione w krajobraz naszego regionu. Każda z tych pamiątek sławi jakiś fragment Powstania, czy II wojny światowej, opiewa ważne zdarzenia tamtych czasów, urzeka dostojeństwem treści i głosi, jak drogo była okupiona wolność przez ludzi tej ziemi.

Książka ta jest poprawioną i uzupełnioną wersją poprzednich publikacji, które wychodziły w latach osiemdziesiątych, a w później temat został nieco zaniedbany. Wiele pomników nie dotrwało do dzisiejszych czasów, przykładowo po rewitalizacji Rynku w Kruszwicy został zniszczony pomnik postawiony w 40.rocznicę napaści hitlerowskiej na Polskę. Opatrzony był tablicą: „Nie żyje się by walczyć, lecz walczy się by żyć”, pomnik znajdował się naprzeciwko kościoła pw. św. Teresy. Był to słup betonowy z kamiennym obeliskiem u podstawy. Na górze wisiało godło Polski, na dole, na kamieniu znajdowała się czarna tablica. Odsłonięcie pomnika odbyło się 9 maja 1979 r. pomnik rozebrano niedawno.

Nie jest to jedyny pomnik, który zniknął na przestrzeni dziejów i na pewno nie ostatni. Przytoczę jeszcze historię pomnika na Wzgórzu Zamkowym w Kruszwicy, nie daleko pozostałości ruin wieży. Znadjował się tam betonowy słup z żeliwnym orłem pruskim na górze skierowanym na wschód i tablicą - płaskorzeźbą cesarza Wilhelma I, Bismarka, von Moldke oraz von Roona tzw. „Denkmal”. Pomnik władzę niemieckie odsłoniły w sierpniu 1895 r. Denkmal pojawiał się na pocztówkach jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Wówczas ukazany był po modernizacji z datami i miejscami związanymi z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Zniknął z krajobrazu Kruszwicy prawdopodobnie jeszcze przed wybuchem II wojny światowej.

Książka skupia jednak historię istniejących pomników i tablic. O tych już nieistniejących mam nadzieję stworzyć oddzielną publikację.

Bartłomiej Grabowski






wtorek, 18 grudnia 2018

Listy z Helu

Autor: Tomasz Łaszkiewicz
Gatunek: historyczna
Rok wydania: Inowrocław 2017
Liczba stron: 262

Źródło\Wydawnictwo: Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Inowrocławiu



Listy z Helu to zbiór korespondencji Romana Komierowskiego (1846-1924) do małżonki Marii. Listy pisane były z Heli (Helu), pięknym XIX wiecznym językiem polskim, często romantycznym. Książka opowiada o czasie spędzonym przez ziemianina w nadmorskim kurorcie. 

Roman Komierowski był politykiem i działaczem gospodarczym. Posiadał majątki ziemskie w Wielkopolsce i Pomorzu. Jako poseł do parlamentu wielokrotnie bronił praw Polaków oraz interesów rolników. W listach często wspomina o ziemi, żniwach i pracy na roli. 

Z korespondencji do żony, którą Komierowski zazwyczaj zaczyna od słów „Najdroższa Maryś”, dowiemy się również o sytuacji politycznej Polaków w zaborze pruskim. Jednak najciekawsze są fragmenty opisujące pobyt posła na Helu. 

Naj. Maryś!
W tej chwili stanęliśmy po ciężkiej przeprawie, bo morze było burzliwe. Jutro Lasoccy zjadą. Stuck, Konkelka i ślosarz na nas czekali. W checzy doskonale wszystko utrzymane, lecz strasznie pusto bez Ciebie. Zabieram się do wypakowania, morze wspaniałe. Jutro więcej.
Ściskam Was
                                                                                                                        Twój R.K.

W publikacji zamieszczone są także fotografie rodzinne Komierowskich. Zobaczymy zdjęcia: latarni morskiej na Helu, checzę na Helu, Kurhuz i molo z początku XX wieku, statki parowe itp. 

Z pewnością dużo pracy archiwalnej zabrało autorowi: Tomaszowi Łaszkiewiczowi, zebranie listów, ułożenie ich chronologicznie, a także przeredagowanie bowiem były one napisane piękną gramatyką z przełomu XIX i XX w., pisane atramentem i ołówkiem. Listy przechowywane są w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy, opatrzone sygnaturami: 38 i 41. 

Zachęcam do przeczytania, książka ma interesującą formę, a treści w niej zawarte z pewnością trafią w gusta czytelników, ciekawych czasów ziemiańskich i niejednego przyprawią o całą gamę wzruszeń.


poniedziałek, 17 grudnia 2018

Bitwa pod Mątwami 1666. Historia pamięci

Bitwa pod Mątwami z 13 lipca 1666 jest tematem bardzo trudnym dziś do opisania, ze względu na ubogie źródła zachowane po tych wydarzeniach, a także z powodu dość haniebnej wojny domowej jaką prowadził król Jan II Kazimierz z rokoszem Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. 

Badania nad Bitwą Mątewską prowadziło Polskie Towarzystwo Historyczne wraz z regionalistami. Bitwa była kulminacyjnym punktem, który miał zdecydować o przyszłości państwa. To właśnie pod Mątwami w lipcu 1666 roku miał się rozstrzygnąć spór nad możliwością wprowadzenia reform w Rzeczypospolitej. Po długim wielomiesięcznym pościgu doszło do starcia na Kujawach.

Książka pod redakcją Tomasza Łaszkiewicza składa się z wstępu, siedmiu rozdziałów, a kończy się bibliografią. Praca zbiorowa historyków ma formę monografii. Pierwszy rozdział rozpoczyna opis konfliktu wewnętrznego w Rzeczypospolitej drugiej połowy XVII w. historyka Igora Kraszewskiego. Następny tekst Mirosława Nagielskiego z Uniwersytetu Warszawskiego opowiada o okolicznościach, które doprowadziły do bitwy pod Mątwami. Sytuacją armii koronnej w połowie XVII wieku zajął się Zbigniew Hundert z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ciekawy jest również szkic Sławomira Augusiewicza z Uniwersytetu Warnińsko-Mazurskiego w Olsztynie poświęcony armii brandebursko-pruskiej w XVII wieku. Nie brakuje także analizy źródłowej Andrzeja Korytko z Olsztyna. Tomasz Łaszkiewicz z toruńskiej pracowni Instytutu Historii PAN omawia kształtowanie się na Kujawach pamięci historycznej o bitwie pod Mątwami. Z kolei Marcin Woźny przedstawia sprawozdanie z badań archeologicznych pola bitewnego, które zamyka prezentowany tom.

W publikacji nie zabrakło także: map, pięknych ilustracji z Zamku Królewskiego w Warszawie – Muzeum, przedstawiających postacie odpowiadające za przebieg konfliktu, a także wykresów i fotografii z badań archeologicznych. Sama okładka skłania do refleksji. Przód – miecz jakby umoczony we krwi po bratobójczej bitwie, tył zbroja husarska – symbol patriotyzmu, kojarzona z zwycięską walką.

Autorom pracy udało się osiągnąć zamierzony cel. Na 200 stronach nakreślili zarys bitwy pod Mątwami, zapełniając pewną lukę w historii kujawskiej i Rzeczypospolitej Szlacheckiej. 

O tym czy bitwa została rozstrzygnięta, kto miał rację Lubomirski, a może król Jan Kazimierz? - powinni odpowiedzieć sami czytelnicy. Gorąco zachęcam do lektury, naprawdę warto.