czwartek, 2 czerwca 2016

Ja, Olga Hepnarová

Autor: Roman Cílek
Rok wydania: Wrocław 2016
Gatunek: dokument kryminalny
Liczba stron: 267
Źródło/Wydawnictwo: Afera















Roman Cilek, pisarz literatury faktu, autor wielu powieści kryminalnych, stworzył dokument, który opowiada o życiu kobiety - Olgi Hepnarowej. Nazwisko znane, chociaż nie zapisało się w historii ze względu na zasługi 22-latki. Dziewczyna jest ostatnią kobietą skazaną w Czechosłowacji (Czechach) na karę śmierci, za zbrodnie, do której się przyznała i śmiało mówiła, że jest to „zemsta na społeczeństwie za to, jak traktowało mnie przez całe życie”.

Człowiek skazany na ból i nieustanną, samotną walkę w końcu się podda. Nie ma innej możliwości. Olga będąc nastolatką widziała dla siebie tylko trzy wyjścia: zemstę, odosobnienie w klasztorze i samobójstwo. Czas, miejsce i polityka sprawiły, że na swej drodze nie spotkała Boga, zdaje się, że nie szukała zbyt dobrze, pozostawiając sobie dwie drogi: ucieczkę poprzez skrócenie sobie życia lub morderstwo, wybrała samobójstwo - jeszcze będąc dzieckiem. Wówczas wydawać się mogło, że to wołanie o pomoc, sama twierdziła, że nie do końca chce umrzeć.

Rodzice wysyłali ją na leczenie, była chora i to się pogłębiało przez lata. Nie mogła się odnaleźć w prawdziwym życiu. Po ukończeniu 18 lat pragnęła jak najszybciej opuścić dom, który kojarzyła z przemocą i strachem. Niestety nie przykładała się do pracy, próby samodzielnego życia nie wyglądały tak, jak sobie wyobrażała, była u kresu sił i nie miała pieniędzy – mówiła psychiatrze.

Olga lubowała się we własnym cierpieniu, jakby sprawiało jej przyjemność myślenie o zemście. Potem pojawiło się pragnienie, aby coś zrobić… Szczyt kryzysu u Olgi osiągnął apogeum w 1973 r. „Zemsta na społeczeństwie, zemsta na ludziach...” Młoda kobieta planując wcześniej całe zdarzenie, z premedytacją wjeżdża ciężarówką na chodnik pełen ludzi.


Książka zawiera fragmenty zeznań świadków, służb bezpieczeństwa, prawników i lekarzy. Znajdziemy w książce kilka fotografii, również z kadru filmu pod tym samym tytułem. Dokument opowiada prawdziwą historię, czytając miałem wrażenie, że znajduje się w Pradze. Próbowałem zrozumieć Olgę, dojść do tego, co ją popchnęło do zbrodni. To wartościowy materiał, zachęcam do przeczytania, szczególnie czytelnikom lubiącym zgłębić świat, czy raczej psychikę bohatera.

*Fot. pochodzą z książki.



Książkę przeczytałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa Afera za co serdecznie dziękuję!!! 


niedziela, 3 stycznia 2016

Szukając Inki





 Autor: Luiza Łuniewska
 Rok wydania: Warszawa 2015
 Gatunek: dokument historyczny
 Liczba stron: 256
 Wydawnictwo: The Facto











 



Luiza Łuniewska jest dziennikarką i redaktorką. Przez lata zajmowała się pisaniem reportaży i esejów historycznych. W 2015 roku na rynku pojawiła się jej książka reporterska Szukając Inki. Życie i śmierć Danki Siedzikówny.

Książka porusza trudny temat jakim jest działalność podziemia niepodległościowego w latach powojennych. Przez lata żołnierze, którzy nie złożyli broni w 1945 roku i pojęli walkę z sowieckim okupantem nazywani byli bandytami. Całe Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Urząd Bezpieczeństwa, przy wsparciu NKWD i Ludowego Wojska Polskiego dokładało wszelkich starań by partyzantów zlikwidować.

Autorka prostym językiem próbuje nie tylko opowiedzieć historię „Inki”, która chodziła w oddziale „Łupaszki”, ale również stara się odpowiedzieć na pytania: czy miała wybór? Jej ojciec był leśnikiem, pracownikiem służby mundurowej, należał do polskiej inteligencji. Po wkroczeniu Armii Czerwonej z tego powodu został wywieziony na Sybir a jego rodzina wysiedlona.

„Leśniczych i gajowych wywożono w pierwszej kolejności, nie tylko za polskość. Przecież znali oni tutaj każdą ścieżkę, każdy dukt.” (s.34)

Pisał listy o ciężkiej pracy w kopalni złota. Matkę niedługo potem aresztowano. Danka została sierotą w 1943 roku. Miała wówczas 15 lat i doskonale znała realia ówczesnego układu politycznego, wiedziała kto jest winien śmierci jej rodziców. Ale to nie chęć zemsty pokierowała jej decyzją wstąpienia w szeregi Armii Krajowej, a później przystąpienia do „Łupaszki”. Z jednej strony był to głęboko zakorzeniony patriotyzm. Dla niej Sowieci nie różnili się od zwykłych okupantów. Nie chciała żyć w takiej Polsce. Z drugiej strony wiedziała, że musi uciekać, gdyż zostałaby aresztowana. W oddziale „Łupaszki” była sanitariuszką. Pomagała zarówno chłopakom z oddziału jak i innym rannym. Tylko czasem dostawała misje łącznikowe. Dlatego by skazać ją na śmierć potrzebowano fałszywych świadków. Nie prosiła Bieruta o akt łaski, zresztą prezydent rzadko go stosował.

Czy Inka chciała żyć po leśnemu? Nie. Zapewne jak każda młoda dziewczyna (została rozstrzelana mając niecałe 18 lat) miała plany ma życie. Zapewne marzyła o mężu, dzieciach. Sama to przyznała mówiąc do jednej z goszczącej oddział gospodyni „Chciałabym ugościć Was w moim domu.” Chciała spokojnego życia, stabilności. Jednak wojna, która odebrała jej rodziców i czasy powojenne nie były spokoje.

Książka porusza wiele aspektów. Autorka opiera się nie tylko na źródłach pisanych, ale także rozmawia ze świadkami tej historii, z rodziną Danki, znajomymi, sąsiadami, żyjącymi jeszcze kolegami z oddziału. Jeden z nich dokładnie opowiada o działalności oddziału, nawet tej smutnej jaką było wykonywanie wyroków na esbekach. Nazywa to „smutną koniecznością”. Ale właśnie te konieczności oczerniły partyzantów tak, że przez długie lata nazywano ich bandami. Dopiero teraz następuje ich rehabilitacja i przywracanie godności.

Książka podzielona jest na 16 rozdziałów, które autorka w miarę możliwości ułożyła chronologicznie. Zgodnie z tytułem poznajemy życie Danuty Siedzikówny, jesteśmy świadkami jej urodzin dnia 3 września 1928 roku, dzieciństwa. Podążamy jej śladami od Narewki poprzez białostockie lasy, Bory Tucholskie, do gdańskiego więzienia na ulicy Kurkowej i miejsca stracenia. Wspólnie z autorką i ekipą badawczą poszukujemy jej szczątek. Książka kończy się zdaniem : Jest rok 2015. Te 87 lat zawarte na 256 stronach czyta się jednym tchem. Czytelnik staje się jakby członkiem rodziny Siedzików, obraz z kart stają przed oczyma.

Gorąco polecam wszystkim, nie tylko miłośnikom historii ale także tym, którzy dążą do prawdy.







niedziela, 13 września 2015

Skowyt



Wywiad z Markiem Świerczkiem nt. powieści "Skowyt"

Krzysztof Zajdel: - Trzecia powieść na koncie. „Bestia” osadzona w czasie powstania styczniowego, „Dybuk” w pogromowej Polsce 1946 roku, a „Skowyt” w 1989 roku...O co tu chodzi? Jakiś historyczny kod da Vinci? 
Marek Świerczek: - Wierzysz w numerologię? (śmiech) 
KZ: - Nie szydź. Wiesz o co pytam: w poprzednim wywiadzie mówiłeś, że wybierasz celowo czasy, w których osadzasz swoje powieści, więc chcę zrozumieć, dlaczego 1989 rok? To nieodległa historia, a przy tym nudna jak flaki z olejem. W szkole musieliśmy recytować okrągłe zdania o Okrągłym Stole i narodzinach demokracji...sztywniactwo! 
MŚ: - Tak powiadasz? A przecież napięcie bierze się z tajemnicy, prawda? Na horrorach boimy się czegoś, co zaraz wyskoczy z szafy, ale nie wiemy, co – i to nas przeraża. Jak już wyskoczy i zaczyna ścigać półnagą bohaterkę po piętrach, staje się tylko ersatzem strachu. 
KZ: - Ale mówimy o 1989 roku, a nie o hollywoodzkich horrorach. 
MŚ: - Mówimy o tym samym. Co roku celebruje się w Polsce rocznicę Okrągłego Stołu, ale nikt tak naprawdę nie wie, co wtedy się stało. Są dwie główne, całkowicie ze sobą sprzeczne – narracje i kilka dodatkowych, już w ogóle odjechanych. Ale, jak naprawdę doszło do bezkrwawego oddania władzy przez ludzi, którzy deklarowali, że jej nie oddadzą nigdy, nie wiemy. A więc mamy do czynienia z tajemnicą na miarę sporego kraju w Europie Środkowo-Wschodniej. Dodatkowo, wtedy sporo działo się w Polsce: w tajemniczy i nigdy niewyjaśniony sposób ginęli ludzie. Opozycjoniści, księża, ale także przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Kolejne tajemnice, prawda? Dlaczego mamy w Polsce czytać amerykańskie czy skandynawskie thrillery, skoro mamy historię, której zagadkami moglibyśmy obdarzyć całą Europę z naddatkiem? 
KZ: - Chcesz powiedzieć, że powinna powstać polska szkoła thrillera politycznego, bo mamy więcej do powiedzenia w tej kwestii? 
MŚ: - Chcę powiedzieć, że Zachód jest nudny i przewidywalny. Jakież to tajemnice skrywa brytyjska historia? Społeczeństwo syte i nudne – ostatnia inwazja w 1066 roku,prawa i obyczaje niezmienne od setek lat, firmy funkcjonujące nieprzerwanie przez pokolenia...Tak samo jest w Skandynawii i USA. Dlaczego mamy się fascynować historyjkami wymyślanymi przez znudzonych życiem mieszczuchów i jeszcze do tego tworzyć ich nieudolne kopie? 
KZ: - Czyli, my Polacy znów chcemy pouczać świat? 
MŚ: - My Polacy nie musimy nikogo pouczać, ale też nie musimy nikogo kopiować. Mamy ponad tysiącletnią historię, niestety pełną wojen, zdrad, skrytobójców, szpiegów...To może jedyny plus płynący z tego chaosu krwi i brudu: jako naród jesteśmy jak człowiek po przejściach, pokiereszowany i chory, ale z ciekawymi historiami do opowiedzenia. 
KZ: - Nie bałeś się zrobić kryminału z wątkiem mistycznym z morderstw księży w 1989 roku? Już „Dybuk” spotkał się z zarzutem szargania przez ciebie pamięci o Shoah jarmarcznymi historyjkami... 
MŚ: - A jak inaczej opowiedzieć taką historię tak, by budziła emocje, a nie zniecierpliwienie? Dlaczego świat pamięta o wojnie secesyjnej? Czy nie dlatego, że kolejne pokolenia czytają „Przeminęło z wiatrem”? A rewolucja październikowa? Kto by o niej pamiętał, gdyby nie „Doktor Żywago”? Albo przykład najlepszy: komu by się chciało wczytywać w zawiłości brytyjskiej operacji dezinformowania Niemców, gdyby Follett nie napisał „Igły”? Tak, jak tysiące lat temu, historia jest przechowywana dzięki opowieściom snutym przez wajdelotów i „didów”, a nie przez prace historyków. Chciałem upamiętnić tamte zbrodnie, pokazać ich drugie dno i ukryty do dzisiaj sens.
KZ:- No dobra, to inne pytanie: dlaczego bohaterem zrobiłeś esbeka? To wyjątkowo paskudna kategoria ludzi? 
MŚ: - Sądzisz, że każdy, kto służył w SB był kanalią? 
KZ:- Z grubsza tak. Kto szedł do esbecji? Mendy gotowe sprzedawać własny naród. 
MŚ: - Myślę, że niedobrze jest kategoryzować kogokolwiek. Pachnie to pogromami, wiesz? Zresztą, zauważ, że Robert też nie ma złudzeń, co do tego, gdzie pracuje. Brzydzi się tym, ale trwa w służbie, bo nie bardzo wie, co mógłby robić innego. Ten nowy świat, w którym mieliśmy żyć po 1989, dla niego jeszcze się nie narodził. On nie wierzy w to, że coś mogłoby się zmienić, ale gdy odkrywa, że system okazał się bardziej zbrodniczy, niż sądził, budzi się w nim człowiek, prawda? 
KZ: - To znaczy, że zetknąłeś w powieści dwie narracje? Z jednej strony Heller, który staje się z człowieka bestią, a z drugiej strony Robert, przeżywający odwrotny proces? 
MŚ: - Cóż, ładnie, że to zauważyłeś. Leitmotivem książki jest pytanie, ile jest zwierzęcia w człowieku, a ile człowieka w zwierzęciu. I dodatkowo, na ile płynne są te granice? Czego potrzeba, by ktoś się stał zwierzęciem? 
KZ: - Albo na odwrót: czego potrzeba, by z bydlęcia zrobić anioła? 
MŚ: - Robert nie jest aniołem. Kradnie, włamuje się do cudzych mieszkań, szantażuje i zabija bez wahania. 
KZ: - Ale w dobrej sprawie. 
MŚ: - Niepotrzebnie dodajesz do tego niejasne kategorie moralne (śmiech). Robert cały czas działa na rzecz tej powszechnie znienawidzonej Służby Bezpieczeństwa Buntuje się dopiero, gdy pojmuje, że i tu go oszukano. 
KZ:- No tak, w twojej powieści, prócz wyprutych flaków i zmasakrowanych ciał, przewija się motyw kłamstwa. Kłamią wszyscy: Robert, prowadząc swoje dochodzenie, ludzie, z którymi się styka, jego przełożeni, władza...
MŚ: - Dlatego całe to zakłamanie PRL-u zostaje przeciwstawione czemuś, co nie chce i nie potrafi kłamać. Krew, nienawiść bez zwracania uwagi na konsekwencje, miłość bez wahań, samotność, walka o przetrwanie. Świat Natury w opozycji do ludzkiego brudu. Heller zabija, bo tylko tak może żyć w sytuacji, gdy człowiek już dawno w nim umarł. 
KZ: - Ale czemu zrobiłeś esbeka-mordercę z byłego księdza? Prowokujesz?
MŚ: - W żadnym razie! Artur musiał mieć w sobie dużą dozę mistycyzmu, by stać się tym, czym stał się w książce, prawda? Poza tym, on nie był księdzem, był jedynie w seminarium (śmiech). 
KZ: - No dobra, zejdźmy z filozofii. Pytanie, które muszę zadać: czemu tyle ahistoryczności w książce? Na przykład jeden z bohaterów ma przy sobie tekst piosenki Falco z 1998 roku, a w powieści mamy rok 1989? 
MŚ: - Chciałem, żeby czytelnik odczuł, że w powieści nie mówi się o czymś, co jest tylko przeszłością, że to, co tam się działo, dzieje się wciąż. Z jednej strony, to, co wtedy się stało, ukształtowało historię Polski na następne kilkadziesiąt lat, z drugiej, walka między człowiekiem a zwierzęciem w naszych duszach odbywa się stale. 
KZ:- Czyli powtórka z „Dybuka” i „Bestii”? Tam były teksty Rammstein, tu Falco? A co z zapożyczeniami literackimi? W „Skowycie” też się bawiłeś w tworzenie rebusów literackich? 
MŚ: - Nie. To tekst na serio. 
KZ: - A „Dybuk” nie był na serio? Kpiłeś z Zagłady? 
MŚ: - No dobra, źle się wyraziłem. W „Skowycie” zrezygnowałem z postmodernistycznych zabaw, choć kazałem esbekom cytować wiersze klasyków w oryginale. Myślę, że rzeczywistość była mniej barwna. 
KZ: - Czyli tym razem pełnokrwisty kryminał polityczny bez literackich podtekstów i puszczania oka do czytelnika? Ciągniesz czytelnika po brudach PRL bez uciekania do postmodernistycznych zabaw tekstem? 
MŚ: - Tak, choć...Cóż, nazwisko Heller znawcom literatury niemieckiej jednak coś mówi, prawda? 
KZ: - Dziękuję za rozmowę.

Wywiad pochodzi z https://www.facebook.com/marek.swierczek.skowyt/

W imieniu autora zapraszam do poznania tej fascynującej powieści.

niedziela, 6 września 2015

Jesteś zagadką

Autor: Kendall Ryan
Rok wydania: Bielsko-Biała 2015
Gatunek: powieść romantyczna
Liczba stron: 256
Źródło/Wydawnictwo: Pascal




















W wyniku pewnego zdarzenia do szpitala trafia 27 letni mężczyzna. Doprowadzony przez policję z aktem oskarżenia o brutalne morderstwo. Czy jest winny? Tego nie wie, ponieważ całkowicie stracił pamięć.

Młoda studentka psychologii przygotowuje swą pracę doktorską, w której zgłębia temat amnezji. Gdy promotor informuje ją o ciekawym przypadku - mężczyźnie, którego znaleziono nad zmasakrowanymi zwłokami jednak niepamiętającego nic, bez wahania przyjmuje propozycję pracy z nim. Po przeczytaniu jego karty medycznej zaczynają towarzyszyć jej obawy. Jednak nie rezygnuje i w ten sposób dochodzi do spotkania Ashlyn Drake z tajemniczym mężczyzną – głównymi bohaterami powieści erotycznej Kendall Ryan „Jesteś zagadką”.

Logan to imię, które widnieje na tatuażu mężczyzny staje się jego imieniem. Po czasie młoda doktorantka zauważa kolejny tatuaż – łacińską sentencję. Dziwnym zbiegiem okoliczności ona sam nosi identyczny. To zbliża bohaterów do siebie i choć Ashlyn wie, że już dawno przekroczyła granice profesjonalizmu, to nie potrafi przestać myśleć o Loganie i wszelkim sposobami próbuje mu pomóc.

Jesteś zagadką to książka pisana w formie pamiętnika. Główna bohaterka w szczegółowy sposób opisuje swoje uczucia, emocje i doznania. Książkę czyta się, a raczej pochłania, bardzo szybko. Wartka akcja, przeplatana wątkami erotycznymi, nie jest zaskakująca, można by nawet powiedzieć, że jest przewidywalna. Ale przecież ten rodzaj powieści nie ma zaskakiwać. Autorka w fantastyczny sposób spełniła wymogi gatunku. A wątek utraty pamięci nadaje fabule tajemniczości. Czy Logan odzyska pamięć? Jaka była jego przeszłość? Co będzie dalej, gdy dowie się kim był? Te pytania towarzyszą nam podczas czytania.

Książka pisana jest przez kobietę dla kobiet tęskniących za uczuciem, szukających tego jedynego mężczyzny, gotowych do poświęceń w imię miłości. Jednak polecam ją wszystkim paniom jako doskonale oderwanie od codziennych zajęć i chwilę relaksu.


Książkę przeczytałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa
 Pascal za co serdecznie dziękuję!



niedziela, 30 sierpnia 2015

Powrót do Barcelony

Autor: Anna B. Kann
Rok wydania: Bielsko-Biała 2015
Gatunek: powieść obyczajowa
Liczba stron: 301
Źródło/Wydawnictwo: Pascal
















Powrót do Barcelony to kolejna część opowieści o Ewie Cichockiej. Ewę poznaliśmy w Do zobaczenia w Barcelonie. Jest to czterdziestoletnia prawniczka, która po zdradzie męża postanawia na nowo ułożyć sobie życie. Daje się wciągnąć w taniec flamenco, a poznając jego tajniki zwraca na siebie uwagę hiszpańskiego nauczyciela Paco. To dla niego wyjechała do Barcelony. Wyjazd ten miał zaowocować ostateczną decyzją co do dalszego życia bohaterki. Czy wróci do męża i spróbuje na nowo zbudować z nim związek? Czy zostanie z Paco w Barcelonie? Takie pytania towarzyszyły nam w czasie czytania pierwszej części.

W drugiej części pytania te pojawiają się na nowo, choć w innym świetle. Zawiedziona uczuciami Paco Ewa pragnie wrócić do Polski, lecz na lotnisku zmienia decyzję i udaje się do Lizbony. Tam poznaje sympatyczną parę Marię i Pedra, którzy są instruktorami tanga. Zwiedzając z Marią Lizbonę kobiety zaprzyjaźniają się. Kierując się jej radą, że nie można uszczęśliwiać kogoś jeżeli samemu nie jest się szczęśliwym, Ewa podejmuje ostateczną decyzję co do swego życia. Wraca do Barcelony, by pokazać miasto swym lizbońskim przyjaciołom, ale przede wszystkim, by porozmawiać z Paco.

Książka dzieli się na sześć rozdziałów. W pierwszym poznajemy Marię, siostrę Ewy – dziennikarkę i powieściopisarkę, która zamieszkuje dom odziedziczony w spadku po rodzicach. Dopiero drugi i czwarty rozdział przybliża nam kolejne losy Ewy. Paco nie jest tym razem jedynym mężczyzną, który otrzymał rozdział w książce. Mamy okazję poznać całą sytuację od strony Jacka, który do tej pory przedstawiany był jako winowajca całego zamieszania. Jak Jacek tłumaczy swoje postępowanie możemy poznać z jego rozmowy z przyjacielem Januszem. Czy Janusz przekona Jacka, by nie przekreślał związku z Ewą? Tego dowiemy się w rozdziale piątym. Kompozycję zamyka rozdział o bohaterce z początku książki.

Powieść napisana jest prostym językiem. Obfituje w przepiękne i szczegółowe opisy stolic Portugalii i Hiszpanii. Przybliża nam kuchnię i zwyczaje tych państw. Szczególną uwagę poświęca zamiłowaniu głównej bohaterki, czyli tańcom. Obok flamenco tym razem poznajemy tajniki tanga milongi.


Powieści Anny B. Kann ukazują trudności jakie mogą spotkać każdego. Podpowiadają jak radzić sobie z przeciwnościami losu i jaką siłę ma taniec. Polecam je wszystkim, którzy próbują odnaleźć szczęście.  

Książkę przeczytałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa
 Pascal za co serdecznie dziękuję!